Skip to content

Categories:

Bastek dorósł…

… w ciągu ostatnich dwóch tygodni.

Najpierw nam zjadł samodzielnie, łyżeczką, deserek. Dzień później zrobił pięć kroczków (bez podtrzymywania się), i samemu napił się z kubeczka (który do tej pory tylko gryzł go sobie radośnie). A dziś… dziś zaczął chodzić bez trzymanki. Ot tak, po prostu. Wstał, puścił się, i przeszedł przez pół pokoju. Ech…

Mówi się, że dzieci szybko rosną. Tia, na pewno. Szybko to nieco mało powiedziane… Młody ma zaledwie 11 miesięcy. Już 11 miesięcy. Aż 11 miesięcy. Nawet nie wiem kiedy ten czas zleciał. Od niedawna dostaje już obok kaszek, zupek etc normalne jedzenie: ziemniaczki, mięsko, kanapeczki (np. z żółtym serem). Ma już 8 ząbków, więc ma czym gryźć ;) Co zresztą demonstruje dość często na naszych ramionach, twarzach, czy w przypadku mamy – piersi.

Fajne jest to, że młody przede wszystkim się śmieje – nie spodziewałem się że dziecko może tyle czasu w ciągu doby spędzić na cieszeniu się ;) Ale aż miło się z nim dzięki temu siedzi. Owszem, ma momenty gdy jest wszystko w drugą stronę – wyje, złości się etc, bo czegoś nie dostaje a on właśnie to chce (np. komórkę, albo żeby koniecznie go wziąć na ręce). Ale to jego prawo – więc złościć mu się pozwalamy, ale niewiele to zmienia w kontekście tego co dostanie ;)

Posted in ogólne. Tagged with , .

W domu

Bastuś od czwartku jest już w domu :D

Ogólnie, jedynym uszczerbkiem na zdrowiu, o jakim wiadomo, a związanym z wypadkiem, jest duży krwiak. Nie, nie wygląda to jak duży siniak – wygląda to jak połówka piłki tenisowej włożona z tyłu nad uchem. Wielkie, miękkie coś, co brzydko zniekształca wygląd główki… ale za kilka tygodni powinno się ładnie wchłonąć :)

Po małym w ogóle nie widać żeby coś się stało, poza tym że po szpitalu nauczył się strasznie wyć ;) Tam mu za dużo ustępowaliśmy, tylko żeby był względnie cicho i nie budził całego oddziału, a teraz zaczął to strasznie wykorzystywać. Jak coś mu się nie podoba, to zaczyna się drzeć. Nie płacze – po prostu krzyczy, czekając na reakcje. Oczywiście staramy się z całych sił żeby mu ot tak po prostu nie ustępować, ale różnie to wychodzi :( Ale damy radę to wyprostować, potrzebujemy po prostu nieco czasu ;)

Posted in ogólne.

Wypadek

Dawno się nie odzywaliśmy – no cóż, tak dużo rzeczy się dookoła dzieje, że nie ma czasu na to :)

Bastek ogólnie baaardzo szybko się rozwija – zawsze się mówi, że dzieci szybko rosną etc… ale to co obserwujemy, mając brzdąca na co dzień, jest po prostu niesamowite :) Od niedawna młody potrafi sam wstać z pozycji siedzącej, pełzać i różne takie ;) Ma także aż 3 ząbki ;) Jest bardzo pogodnym brzdącem, jeśli tylko się nie denerwuje, że nie potrafi chodzić ;) W innych przypadkach ciągle się cieszy, zagaduje, gaworzy… Jak chodzimy na jakieś szczepienia czy badania kontrolne, to zaczepia obcych, śmiejąc się do nich i prawie wymuszając uśmiech “zwrotny” (wymuszając, bo jeszcze się nie zdarzyło nikomu nie zareagować na ucieszoną mordkę Bastka :) ).

Niestety, kilka dni temu miał wypadek :( Jakoś tak dziwnie się obrócił, i z taką szybkością, że nie udało się go złapać, i upadł z kanapy na podłogę :( Wydawało się, że poza strachem nic się nie stało, popłakał tylko troszkę, i później bawił się i zagadywał jak dotychczas, ale jakiś czas później pojawił mu się na główce krwiak. Wizyta u lekarza, szpital, prześwietlenie – i diagnoza… Pęknięcie czaszki :( Mały od trzech dni jest leży w szpitalu, mama razem z nim. Ogólnie wygląda na to że nic mu nie jest, jak tylko dostaje lekarstwo na zbicie gorączki, bawi się i zachowuje dokładnie tak jak przed wypadkiem, łobuzuje i w ogóle :) Wczoraj zrobiono mu USG, żeby zbadać czy wewnątrz czaszki nic się nie dzieje, krwiak czy coś. Na szczęście nic poza pęknięciem i zewnętrznym krwiakiem nie znaleziono, więc szczęście w nieszczęściu… Sama gorączka może być spowodowana wieloma przyczynami. Na razie jeszcze nie wiadomo dokładnie co ją powoduje, zrobiono wczoraj i dziś serię badań, i czekamy na jakieś wyniki.

Posted in ogólne. Tagged with , , , .

Grubas…

Nie, nie ja (tzn ja też, ale mniejsza… ;) )

Przy okazji wizyty sprawdzającej czy nie ma problemów z żółtaczką u Sebastiana (nie ma), zważyliśmy i zmierzyliśmy go. Dowiadując się przy okazji, jaka jest norma…

Norma, to około 700g przybrania masy w ciągu miesiąca od wyjścia ze szpitala. Sebastian przy wyjściu ze szpitala ważył 3460g. Wczoraj, czyli równo miesiąc po urodzeniu (a niecały miesiąc od wyjścia ze szpitala – 17.06.2009 r.) ważył 5050g. Tak, ponad 5kg. Co oznacza że Sebastian ponad dwukrotnie przekroczył normę, i przybrał na wadze prawie 1600g. Do tego urósł o 6 cm, i ma już 60 cm wzrostu :)

Nie jest to nadzwyczaj dziwne, patrząc ile je… a je prawie non stop, Ania momentami nie ma siły go w kółko karmić ;) Sebek nie śpi w dzień prawie wcale, ciągle łobuzuje i chce żeby się nim zajmować i dawać jeść :) Do tego jest bardzo silny, pani doktor zatkało jak złapała go za rączki, a on się prawie podniósł… A leżąc na brzuszku, spokojnie trzyma głowę w górze przez minutę lub dłużej (nie mierzyłem zbyt dokładnie :) ) Czyli te hektolitry wysysanego z matki mleka idą nie tylko w brzuszek ;)

Posted in ogólne. Tagged with .

Pierwsze dni

Minęły już ponad 2 tygodnie, odkąd Ania urodziła nam ślicznego synka :) W sumie, to już prawie trzy. Mały rośnie jak na drożdżach, i nieźle szaleje ;)

Pierwsze dni były niesamowicie spokojne – dużo spał, a jak nie spał to chciał jeść. Ania miała trochę dość ;) Ale tak było tylko jakieś 3, może 4 dni. Później coraz więcej zaczynał rozrabiać w dzień, teraz potrafi łobuzować przez kilka ładnych godzin w dzień (np. przespać od 7 do 19 jakieś 3, 4h). Leży, rozgląda się, trochę popłacze – wtedy trzeba go trochę pomasować, czasem ponosić, i często karmić ;) Mama ma dość ;)

Od początku prawie wypracowaliśmy sobie na ten pierwszy miesiąc najciekawszy dla mnie cykl: ja lubię siedzieć w nocy, więc do jakiejś piątej siedzę, robię coś sobie, a mały jak się obudzi to go przebieram i podaję do nakarmienia mamie, która nie bardzo wie co się dzieje ;) Ale teraz już prawie problemu nie ma – w nocy trzeba się nim zająć maksymalnie 3x, zależy o której się go położy i o której będzie już wyspany :) Ania już zaczęła się prawie wysypiać ;) A ja oczywiście tego problemu nie mam…

Dał nam w sumie tylko raz popalić (na szczęście nie dosłownie ;) ) co nieco w nocy, kiedy chyba miał kolkę czy coś – nieco się prężył, i od 3 w nocy co chwila płakał. Trzeba było go dużo nosić etc, to wtedy się trochę uspokajał… Rano był tak zmęczony i głodny, że aż się przelewał przez ręce. Cały czas płakał, bo był głodny, ale co był dostawiony do cyca, to robiło mu się za dobrze, i usypiał… No to go odkładaliśmy, a on wtedy się budził głodny po kilku minutach, i tak w kółko ;) Ale w końcu jakoś się udało go podkarmić, zaraz później zasnął na dobre, i już było dobrze :)

Ogólnie jest jak na razie bezproblemowy “w obsłudze” – pępowina szybko odpadła i się ładnie pępek zagoił, kolek więcej nie miewa, jedyne co to troszkę w dzień nam (szczególnie mamie) nie daje nic zrobić… Cały czas chce żeby mu uwagę poświęcać ;) Chyba że uda się pójść na spacer. O, wtedy to inna historia. Włożenie do wózka to to samo co uśpienie małego ;) Niestety, nie co dzień się udaje wydostać z domu – czasem sporo gości, a np. wczoraj pogoda niespecjalnie przypasowała – było zbyt gorąco i duszno :(

Jedyne co mnie zadziwiło, to jego siła. Po niecałych dwóch tygodniach był w stanie sam podnieść główkę i przytrzymać ją w górze, teraz spokojnie przez pół minuty lub więcej potrafi ją utrzymać w górze. Już prawie też przewraca się sam z pleców na bok… A z pozycji pół leżącej, trzymając się moich palców, usiadł pod kątem 90 stopni.

Nie muszę wspominać, że zarówno my, jak i dziadkowie są strasznie zakochani w małym ? ;)

Poniżej kilka zdjęć Sebka, miejscami razem z tatą, mamą lub “siostrzyczką” ;)

Posted in ogólne. Tagged with .

Poród!

Zaczęło się dzień wcześniej.

Od mniej więcej godziny 13.00 Ania zauważyła dość regularnie powtarzające się skurcze, wtedy co jakieś 25-30 minut. Częstotliwość skurczy zwiększała się po troszku, w okolicach godziny 20.00 było to co 8 minut. Zaczynaliśmy się psychicznie nastawiać na tą noc ;)

W niedzielę (15.06.2009) o godzinie 3.00 Ani odeszły wody – to był pierwszy moment, kiedy zacząłem się denerwować ;) Jako, że byliśmy praktycznie spakowani i wszystko było uszykowane (Ania o to doskonale zadbała), to o 3.15 już byliśmy w szpitalu (mamy niedaleko). Skurcze już wtedy następowały po sobie co jakieś 3-4 minuty :)

To już była dość zaawansowana akcja porodowa. Przez najbliższe dwie godziny Ania potwornie się namęczyła – ja troszkę też, cały czas starałem się być przy niej, mówiłem do niej, trzymałem ją za rękę (którą ta moja niewiasta w takim momencie dosłownie mi zmiażdżyła – pierwszy raz ;) ) , przecinałem pępowinę ( :D ) etc – ale to Ona odwaliła całą ciężką, potwornie męczącą i bolesną pracę. 2 godziny po dotarciu do szpitala urodziła nam ślicznego chłopczyka :D

Sebastian urodził się dokładnie o 5.17 (w papierach będzie zaokrąglone do 5.15) zaraz po urodzeniu miał 54 cm długośc i ważył 3690g :) I naprawdę strasznie głośno dawał znać światu że nadszedł ;)

Razem z Anią mogliśmy chwilkę nacieszyć się synkiem, ale dość szybko został nam zabrany aby porobić mu trochę różnych badań etc – wrócił do Ani dopiero koło 10. Od tego czasu już praktycznie cały czas tam jest, został dopiero wieczorem zabrany na chwilkę do kąpieli :) W ciągu dnia razem uczyliśmy się jak go karmić (oczywiście karmiła tylko Ania, żeby nie było wątpliwości :P ), pod koniec już się udawało, i mały ze smakiem wysysał z cyca żarełko ;) Za to ja co jakiś czas jak zaczynał marudzić go nosiłem na rękach (na razie jest lekki ;) ), trochę do niego gadałem i takie tam. Nawet zdarzyło mi się go przewinąć :D Oczywiście strasznie fajtłapowato mi to wyszło, bo to “Mój pierwszy raz” ™ – a on jeszcze tak krzyczał na mnie ;) Okazało się że nie poszło tak źle, bo chwilę później, jak już go zawinąłem z powrotem w te wszystkie pieluchy, to się ładnie uspokoił i wszystko było dobrze ;)

Po ciężkim dniu (w sumie nie spałem przez równe 36h – wstałem w niedzielę o 11, położyłem się spać w poniedziałek o 22) mi było dane wrócić do domu i się wyspać. Ania całą noc zajmowała się dzieckiem, niewiele pospała :(

Poniżej kilka zdjęć mamy i Sebastiana (nie było szans żebym nie wziął aparatu :P ) :)

Posted in ogólne. Tagged with .

Poród?

Wczoraj mieliśmy termin wizyty u pani doktor prowadzącej ciążę. Stwierdziła, że takie dziwne ciągnięcie jakie Ania czuła w brzuchu, to są skurcze… Rany, jak człowiek niedouczony to nawet nie wiedzieliśmy że to już te słynne skurcze :P Okazało się też że jest już dość duże rozwarcie, a że skurcze były co mniej więcej 10 minut, to wysłała nas na wszelki wypadek do szpitala na KTG aby sprawdzić czy to nie zaczyna się poród. No to pojechaliśmy…

W szpitalu najpierw jedno KTG – lekarka stwierdziła, że spokojnie, do porodu daleko. Ale na wszelki wypadek zrobią USG, zbadają wody płodowe, coś tam jeszcze – uznali że jednak coś się dzieje, i zostawią Anię w szpitalu. Załatwiłem wszystkie papierki z tym związane, wracam na drugie piętro na oddział, i lekarka do mnie, że właśnie się poród zaczyna…

Jako że już wcześniej z lekarką gadaliśmy że nie chcemy szpitalnych rzeczy, tylko jakby coś to szybko przywiozę własne, to szybko zebrałem się, taksówka, do domu po rzeczy Ani które od dawna stoją uszykowane etc, załatwiłem opiekę dla suki, w taksówkę w drugą stronę, na górę… Ania siedzi sobie na ławeczce, znudzona, i pyta się mnie po co się tak śpieszę i biegnę ;)

Szlag by to. Okazało się że to rozpoczynanie się porodu to po prostu jakieś tam skurcze, które mogą coś znaczyć, ale niekoniecznie poród, i że nie ma się co śpieszyć… Ech ;)

Posiedziałem chwilę z Anią, jako że na szybko wtedy leciałem to nie wiedziałem że obok torby (w domu) na parapecie stała kosmetyczka, jakaś książka etc, i tego wszystkiego nie wziąłem, więc trzeba było obrócić do domu drugi raz i to wszystko przewieźć. Ech, taksówkarze wczoraj zarobili na nas ;) Obróciłem do domu i z powrotem, posiedziałem chwilę z Anią i zabrałem się już finalnie do domu.

Dziś rano Ania zadzwoniła, że zrobili jej badania, jeszcze tylko KTG, i że ją wypisują… Ech, Ci lekarze… Tylko nerwów i czasu namarnowali :/

Posted in ogólne. Tagged with , .

Tuż przed…

Przygotowania pełną parą. Czasu mało mamy, jako że pani doktor stwierdziła że prawdopodobnie w przeciągu kilku najbliższych dni Sebastian się pojawi ;) Na szczęście prawie wszystko już mamy zakupione i przygotowane:

  • łóżeczko jest Łóżeczko
  • komoda z przewijakiem jest (dziś dostarczono) Komoda
  • wanienka i stojak na nią jest Wanienka
  • wózek jest Wózek
  • pieluszki, ubranka, butelki, smoczki, tona kosmetyków i różnych takich – jest
  • trochę innych rzeczy, o których nie wiem, których nie umiem nazwać, a które podobno są potrzebne – też są

;) Generalnie zostały jeszcze drobne zmiany w pokoiku:

  • podklejenie tapety
  • wyniesienie jednego regału
  • wyniesienie kartonu
  • przewieszenie półki
  • zamontowanie rolet
  • kilka innych drobiazgow

I będzie wtedy można powiedzieć, że wszystko już gotowe ;)

A poniżej dumna mama z niemniej dumną suką ;)
Mama i suka 1 Mama i suka 2

Posted in ogólne.

Chłopak!

Jak pisałem poprzednio, nie chcieliśmy znać płci dziecka. Niestety, dziś byliśmy u innego specjalisty na USG, i zapomnieliśmy go o tym fakcie poinformować. Fail ;)

No nic, wiemy już prawie na pewno. że to będzie chłopak, więc niedługo będę miał okazję zaprezentować światu mojego syna, Sebastiana :) Oczywiście, pewności nigdy nie ma – ot, u mojej siostry był pewniak: dziewczynka. Była pewniakiem aż do porodu, gdy pielęgniarka wyszła i pogratulowała szwagrowi syna ;) Oj, w pierwszej chwili był szok i próba wytłumaczenia pielęgniarce że on jednak czeka na córę :D

Okaże się, może u nas zdarzy się podobnie, ale liczę na to że nie. Bynajmniej nie dlatego, że wolę syna niż córę – naprawdę nie robi mi różnicy, ważniejsze dla mnie jest to żeby było zdrowe etc. Jednak, skoro już wbrew swojej woli się dowiedzałem o danym typie ;) to nie chciałbym żeby coś się zmieniło w ostatniej chwili ;)

Na dole jedno z pierwszych zdjęć mojego synka, widać zarysy twarzy, choć trzeba umieć co nieco na nie patrzeć ;)

Mój synek :)

Chłopak waży już 716 gram, przewidywana waga w czasie porodu to 3800 gram, czyli podobno nieco powyżej średniej. Nie widać jak na razie żadnych wad rozwojowych etc – podobno wszystko w jak najlepszym porządku. Oby tak zostało :)

Posted in ogólne. Tagged with .

Mało nas, mało nas, ale będzie więcej :)

Kilka miesięcy temu odbył się nasz ślub. Fotki z samego ślubu, jak i naszej sesji, znajdują się pod adresem sztolcman.eu/foto (login i hasło tylko dla znajomych, zainteresowani niech się odezwą ;) ). Natomiast ja nie do końca miałem o tym… :)

Parę tygodni po naszym ślubie dowiedzieliśmy się, że Ania jest w ciąży, czyli będą małe mysiątka :) W tej chwili zaczyna się jakoś 4 miesiąc, dziecko rośnie jak na drożdżach, a my się powoli przygotowujemy do roli rodziców. Anie nie ma z tym większych problemów, podejrzewam że będzie idealną matką :) Gorzej ze mną, ale będę musiał jakoś sobie poradzić.

Dziecko jak na razie wygląda na zdrowe, ma już kilka centymetrów, kształt nosa i szerokość fałdu skóry na karku (tzw. przezierność karkowa) wskazują na ryzyko w okolicach 1:8000 wystąpienia różnego rodzaju chorób, więc nie jest źle :)

Ania jest na etapie zbieranie maksymalnej ilości informacji o tym co i jak z dzieckiem i pokojem i całym osprzętem, ja przygotowuję się w inny sposób: kupuję osprzęt foto, w końcu muszę mieć czym robić mu zdjęcia ;)

Co do płci, to jak dobrze pójdzie dowiemy się dopiero po porodzie – nie chcemy wcześniej wiedzieć co to będzie. Po co babki, ciotki etc mają nam już teraz wybierać ubranka tylko w jednym kolorze? ;) A serio, to mi np zupełnie nie robi różnicy czy to będzie chłopiec czy dziewczynka. Co prawda ramzes straszy że będzie, jak to u myszy, ciąża mnoga i nawet z sześć takich może się naraz wykluć (a wtedy łatwo o kilko zarówno chłopców, jak i dziewczynek ;) ), ale na szczęście USG tego nie potwierdza ;) Liczę na to że człowiek znów okaże się omylny ;)

PS. Przewidywana data porodu to 13-17 czerwiec 2009 ;)

Posted in ogólne. Tagged with .