Zaczęło się dzień wcześniej.
Od mniej więcej godziny 13.00 Ania zauważyła dość regularnie powtarzające się skurcze, wtedy co jakieś 25-30 minut. Częstotliwość skurczy zwiększała się po troszku, w okolicach godziny 20.00 było to co 8 minut. Zaczynaliśmy się psychicznie nastawiać na tą noc ;)
W niedzielę (15.06.2009) o godzinie 3.00 Ani odeszły wody – to był pierwszy moment, kiedy zacząłem się denerwować ;) Jako, że byliśmy praktycznie spakowani i wszystko było uszykowane (Ania o to doskonale zadbała), to o 3.15 już byliśmy w szpitalu (mamy niedaleko). Skurcze już wtedy następowały po sobie co jakieś 3-4 minuty :)
To już była dość zaawansowana akcja porodowa. Przez najbliższe dwie godziny Ania potwornie się namęczyła – ja troszkę też, cały czas starałem się być przy niej, mówiłem do niej, trzymałem ją za rękę (którą ta moja niewiasta w takim momencie dosłownie mi zmiażdżyła – pierwszy raz ;) ) , przecinałem pępowinę ( :D ) etc – ale to Ona odwaliła całą ciężką, potwornie męczącą i bolesną pracę. 2 godziny po dotarciu do szpitala urodziła nam ślicznego chłopczyka :D
Sebastian urodził się dokładnie o 5.17 (w papierach będzie zaokrąglone do 5.15) zaraz po urodzeniu miał 54 cm długośc i ważył 3690g :) I naprawdę strasznie głośno dawał znać światu że nadszedł ;)
Razem z Anią mogliśmy chwilkę nacieszyć się synkiem, ale dość szybko został nam zabrany aby porobić mu trochę różnych badań etc – wrócił do Ani dopiero koło 10. Od tego czasu już praktycznie cały czas tam jest, został dopiero wieczorem zabrany na chwilkę do kąpieli :) W ciągu dnia razem uczyliśmy się jak go karmić (oczywiście karmiła tylko Ania, żeby nie było wątpliwości :P ), pod koniec już się udawało, i mały ze smakiem wysysał z cyca żarełko ;) Za to ja co jakiś czas jak zaczynał marudzić go nosiłem na rękach (na razie jest lekki ;) ), trochę do niego gadałem i takie tam. Nawet zdarzyło mi się go przewinąć :D Oczywiście strasznie fajtłapowato mi to wyszło, bo to “Mój pierwszy raz” ™ – a on jeszcze tak krzyczał na mnie ;) Okazało się że nie poszło tak źle, bo chwilę później, jak już go zawinąłem z powrotem w te wszystkie pieluchy, to się ładnie uspokoił i wszystko było dobrze ;)
Po ciężkim dniu (w sumie nie spałem przez równe 36h – wstałem w niedzielę o 11, położyłem się spać w poniedziałek o 22) mi było dane wrócić do domu i się wyspać. Ania całą noc zajmowała się dzieckiem, niewiele pospała :(
Poniżej kilka zdjęć mamy i Sebastiana (nie było szans żebym nie wziął aparatu :P ) :)





3 Responses
Stay in touch with the conversation, subscribe to the RSS feed for comments on this post.
Gratulowałem na blipie, gratuluję i tutaj. Teraz czeka Was jazda. Za parę dni czeka mnie podobna przygoda, czekamy z żoną na drugą córkę.
Gratuluje dziecka rodzicom, wspolczuje dziecku ojca, ale jakos to bedzie :)
Jak tak do niego rozmawiasz, to mowisz do niego w jakims Perlu / Pythonie czy zwyczajnie, jak czlowiek? ;)
Odziwo przemawia ludzkim głosem. Czasami potrafi tak zwyczajnie.