Skip to content

Categories:

Pierwsze dni

Minęły już ponad 2 tygodnie, odkąd Ania urodziła nam ślicznego synka :) W sumie, to już prawie trzy. Mały rośnie jak na drożdżach, i nieźle szaleje ;)

Pierwsze dni były niesamowicie spokojne – dużo spał, a jak nie spał to chciał jeść. Ania miała trochę dość ;) Ale tak było tylko jakieś 3, może 4 dni. Później coraz więcej zaczynał rozrabiać w dzień, teraz potrafi łobuzować przez kilka ładnych godzin w dzień (np. przespać od 7 do 19 jakieś 3, 4h). Leży, rozgląda się, trochę popłacze – wtedy trzeba go trochę pomasować, czasem ponosić, i często karmić ;) Mama ma dość ;)

Od początku prawie wypracowaliśmy sobie na ten pierwszy miesiąc najciekawszy dla mnie cykl: ja lubię siedzieć w nocy, więc do jakiejś piątej siedzę, robię coś sobie, a mały jak się obudzi to go przebieram i podaję do nakarmienia mamie, która nie bardzo wie co się dzieje ;) Ale teraz już prawie problemu nie ma – w nocy trzeba się nim zająć maksymalnie 3x, zależy o której się go położy i o której będzie już wyspany :) Ania już zaczęła się prawie wysypiać ;) A ja oczywiście tego problemu nie mam…

Dał nam w sumie tylko raz popalić (na szczęście nie dosłownie ;) ) co nieco w nocy, kiedy chyba miał kolkę czy coś – nieco się prężył, i od 3 w nocy co chwila płakał. Trzeba było go dużo nosić etc, to wtedy się trochę uspokajał… Rano był tak zmęczony i głodny, że aż się przelewał przez ręce. Cały czas płakał, bo był głodny, ale co był dostawiony do cyca, to robiło mu się za dobrze, i usypiał… No to go odkładaliśmy, a on wtedy się budził głodny po kilku minutach, i tak w kółko ;) Ale w końcu jakoś się udało go podkarmić, zaraz później zasnął na dobre, i już było dobrze :)

Ogólnie jest jak na razie bezproblemowy “w obsłudze” – pępowina szybko odpadła i się ładnie pępek zagoił, kolek więcej nie miewa, jedyne co to troszkę w dzień nam (szczególnie mamie) nie daje nic zrobić… Cały czas chce żeby mu uwagę poświęcać ;) Chyba że uda się pójść na spacer. O, wtedy to inna historia. Włożenie do wózka to to samo co uśpienie małego ;) Niestety, nie co dzień się udaje wydostać z domu – czasem sporo gości, a np. wczoraj pogoda niespecjalnie przypasowała – było zbyt gorąco i duszno :(

Jedyne co mnie zadziwiło, to jego siła. Po niecałych dwóch tygodniach był w stanie sam podnieść główkę i przytrzymać ją w górze, teraz spokojnie przez pół minuty lub więcej potrafi ją utrzymać w górze. Już prawie też przewraca się sam z pleców na bok… A z pozycji pół leżącej, trzymając się moich palców, usiadł pod kątem 90 stopni.

Nie muszę wspominać, że zarówno my, jak i dziadkowie są strasznie zakochani w małym ? ;)

Poniżej kilka zdjęć Sebka, miejscami razem z tatą, mamą lub “siostrzyczką” ;)

Posted in ogólne. Tagged with .

One Response

Stay in touch with the conversation, subscribe to the RSS feed for comments on this post.

  1. fota z “siostrzyczka” jest git :)

Some HTML is OK

(required)

(required, but never shared)

or, reply to this post via trackback.